Jak powinno wyglądać szkolenie BHP dla osób obsługujących urządzenia dmuchane?

Osoba, która ma pilnować dmuchanej zjeżdżalni czy zamku, nie może dostać rano kamizelki, przedłużacza i polecenia: „w razie czego wyłącz dmuchawę”. To nie jest przygotowanie do pracy. Operator odpowiada w praktyce za urządzenie, na którym jednocześnie może bawić się kilkoro lub kilkanaścioro dzieci, a sytuacja potrafi zmienić się w ciągu kilkudziesięciu sekund — przez podmuch wiatru, poluzowaną kotwę, zanik zasilania albo wejście zbyt dużej liczby użytkowników.

Szkolenie BHP dla osoby obsługującej urządzenia dmuchane powinno więc łączyć obowiązkową część BHP z rzeczywistym instruktażem na konkretnym urządzeniu. Sam certyfikat z ogólnego szkolenia nie wystarcza, jeśli pracownik nie umie rozłożyć urządzenia, sprawdzić jego zakotwienia, ocenić warunków pogodowych i przeprowadzić bezpiecznej ewakuacji po utracie ciśnienia.

Najpierw obowiązkowe BHP, potem szkolenie na konkretnym dmuchańcu

Przy zatrudnieniu na umowę o pracę zasada jest prosta: pracodawca nie może dopuścić pracownika do wykonywania obowiązków bez wymaganego szkolenia BHP. Szkolenie wstępne obejmuje instruktaż ogólny oraz, w przypadku stanowiska związanego z obsługą urządzeń i występowaniem zagrożeń, instruktaż stanowiskowy.

Instruktaż ogólny powinien trwać co najmniej 3 godziny lekcyjne, czyli 135 minut. Nie należy mylić tego z trzema pełnymi godzinami zegarowymi. Pracownik poznaje wtedy podstawowe przepisy BHP, zasady obowiązujące u pracodawcy oraz reguły udzielania pierwszej pomocy.

Dla operatora dmuchańca ważniejszy z praktycznego punktu widzenia jest jednak instruktaż stanowiskowy. Ramowy czas dla stanowisk robotniczych wynosi co najmniej 8 godzin lekcyjnych, czyli 360 minut. Nie powinien być wypełniony prezentacją o „bezpiecznym zachowaniu”. Pracownik ma ćwiczyć na urządzeniu, z którym będzie później pracował.

Prawidłowy instruktaż powinien obejmować kolejno:

  • rozmowę o zagrożeniach występujących na stanowisku,
  • pokaz prawidłowego przygotowania i obsługi sprzętu,
  • próbne wykonanie czynności przez pracownika,
  • korektę błędów przez instruktora,
  • samodzielne wykonywanie pracy pod nadzorem,
  • sprawdzian wiedzy i umiejętności przed dopuszczeniem do samodzielnej obsługi.

W przypadku dmuchańców oznacza to między innymi rzeczywiste przećwiczenie rozkładania urządzenia, ustawiania dmuchawy, podłączenia instalacji elektrycznej, kotwienia, kontroli strefy wokół atrakcji i bezpiecznego wyłączania.

Tu pojawia się częsty błąd firm eventowych: jedna osoba zostaje „przeszkolona na dmuchańce”, choć firma ma zamek, wysoką zjeżdżalnię, tor przeszkód i dużą poduchę do skakania. Instruktaż powinien odpowiadać rzeczywistemu stanowisku, wyposażeniu i występującym zagrożeniom. Jeżeli sposób rozstawiania albo obsługi poszczególnych konstrukcji wyraźnie się różni, trzeba uwzględnić te różnice w programie szkolenia.

Ponowny instruktaż jest potrzebny również wtedy, gdy zmieniają się warunki techniczno-organizacyjne pracy, na przykład firma wprowadza nowy typ urządzenia, inną dmuchawę, inny system kotwienia albo zmienia sposób organizacji stanowiska.

Osobną kwestią są osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych albo jako podwykonawcy. Nie należy automatycznie przenosić na każdą taką współpracę wszystkich zasad dokumentowania szkolenia pracowniczego. Nadal jednak organizator pracy ma obowiązek zapewnić bezpieczne warunki wykonywania zadań. Z punktu widzenia odpowiedzialności pozostawienie nieprzeszkolonej osoby przy atrakcji dla dzieci jest po prostu złym modelem organizacji pracy — niezależnie od nazwy umowy.

Czego operator musi nauczyć się przy urządzeniu, a nie z prezentacji

Dobre szkolenie zaczyna się od dokumentacji konkretnego modelu. Operator powinien znać instrukcję producenta, ograniczenia urządzenia, maksymalną liczbę użytkowników, dopuszczalny wzrost użytkowników, sposób kotwienia oraz wymagane parametry pracy dmuchawy. Jeżeli tych informacji firma nie posiada, problem trzeba rozwiązać przed szkoleniem, a nie próbować uzupełniać go doświadczeniem pracownika.

W przypadku sprzętu objętego zakresem PN-EN 14960-1:2019-07 chodzi przede wszystkim o nadmuchiwany sprzęt do zabawy przeznaczony dla dzieci do 14. roku życia, w którym podstawową aktywnością jest odbijanie się lub zjeżdżanie. Nie można wrzucać do jednego worka każdego obiektu napełnianego powietrzem — inne zasady mogą dotyczyć między innymi urządzeń wodnych czy konstrukcji o odmiennej funkcji.

Aktualna norma PN-EN 14960-1:2019-07 ma 53 strony. W sklepie Polskiego Komitetu Normalizacyjnego jej wersja angielska kosztuje obecnie 279 zł netto, czyli 343,17 zł brutto za plik lub egzemplarz papierowy. To wydatek niewielki w porównaniu z kosztem poważnego zdarzenia, choć zakup normy nie zastępuje instrukcji producenta danego urządzenia.

Najwięcej problemów w terenie dotyczy zwykle czterech obszarów.

1. Wiatr

Operator nie powinien podejmować decyzji na podstawie prognozy w telefonie. Liczą się warunki dokładnie w miejscu ustawienia atrakcji. Przy pracy na zewnątrz potrzebny jest anemometr, a pomiary trzeba wykonywać regularnie i reagować na podmuchy oraz zmianę kierunku wiatru.

Jako praktyczna wartość graniczna dla urządzeń zgodnych z EN 14960 często stosowane jest 38 km/h, czyli około 10,6 m/s i 24 mph, odpowiadające sile 5 w skali Beauforta. To jednak nie jest uniwersalne pozwolenie na pracę do 38 km/h. Jeżeli producent określił niższy limit, obowiązuje niższa wartość.

Operator powinien więc umieć wykonać trzy czynności bez zastanawiania się:

  • prawidłowo zmierzyć prędkość wiatru,
  • porównać wynik z limitem konkretnego urządzenia,
  • przerwać użytkowanie i opróżnić urządzenie zgodnie z procedurą, zanim sytuacja stanie się awaryjna.

Najgorszym szkoleniowym nawykiem jest instrukcja: „jak zacznie mocno wiać, zdejmij dzieci”. To pojęcie nie ma wartości operacyjnej. Pracownik potrzebuje liczby, urządzenia pomiarowego i progu decyzji.

2. Kotwienie

Drugim krytycznym elementem jest sposób zamocowania dmuchańca. Pracownik musi wiedzieć, gdzie znajdują się punkty kotwiące, których z nich należy używać, jakie elementy mocujące dopuszcza producent i jak kontrolować je w czasie użytkowania.

Nie wolno zakładać, że urządzenie jest bezpieczne dlatego, że „jest ciężkie”. Duża powierzchnia boczna działa jak żagiel. Szczególnie zdradliwe są wysokie zjeżdżalnie oraz konstrukcje ustawione między budynkami, gdzie lokalnie może dochodzić do gwałtownych podmuchów.

Podczas instruktażu pracownik powinien samodzielnie wykonać pełne kotwienie urządzenia, a instruktor powinien ocenić nie tylko efekt końcowy, ale również kolejność czynności. Przy wydarzeniach plenerowych najwięcej improwizacji pojawia się wtedy, gdy organizator dopiero na miejscu odkrywa kostkę brukową, asfalt albo podziemne instalacje uniemożliwiające zastosowanie standardowych kotew gruntowych.

Jeżeli nie można zastosować systemu mocowania przewidzianego przez producenta, rozwiązaniem nie jest „dołożenie kilku baniaków z wodą”. Trzeba zastosować dopuszczony sposób alternatywnego kotwienia o odpowiedniej nośności albo zrezygnować z rozstawienia urządzenia.

3. Zasilanie i dmuchawa

Dmuchawa jest częścią systemu bezpieczeństwa. Spadek wydajności, wypięty przewód, uszkodzenie kabla albo utrata zasilania może szybko spowodować deformację konstrukcji.

Operator powinien przed otwarciem atrakcji sprawdzić:

  • stan przewodu zasilającego,
  • wtyczki i połączenia,
  • ustawienie oraz zabezpieczenie dmuchawy przed dostępem dzieci,
  • drożność przewodu doprowadzającego powietrze,
  • sposób zabezpieczenia przewodów przed potknięciem,
  • prawidłowe napełnienie urządzenia,
  • działanie po ponownym uruchomieniu.

Szczególnie irytującym problemem w praktyce są przedłużacze rozwinięte przez przejście dla uczestników imprezy. Organizator skupia się na dmuchańcu, a ryzyko wypadku powstaje trzy metry dalej przy kablu zasilającym. Trasę przewodu trzeba zaplanować razem ze stanowiskiem urządzenia, a nie po jego rozstawieniu.

4. Nadzór nad użytkownikami

Przeszkolony operator nie jest kasjerem stojącym obok atrakcji. Jego podstawowym zadaniem jest ciągły nadzór nad urządzeniem i użytkownikami.

Musi znać dopuszczalną liczbę osób na urządzeniu i umieć jej pilnować. Powinien też rozdzielać użytkowników znacząco różniących się wzrostem lub masą, jeżeli wymaga tego instrukcja lub bezpieczeństwo zabawy. Kilku nastolatków skaczących razem z pięciolatkiem tworzy ryzyko, którego nie rozwiązuje miękka powierzchnia.

Przed wejściem trzeba egzekwować zdjęcie obuwia, okularów oraz opróżnienie kieszeni z ostrych przedmiotów. Nie wolno dopuszczać wspinania po ścianach i elementach, które nie zostały do tego przeznaczone.

Jeżeli jedna osoba ma jednocześnie sprzedawać bilety, zakładać opaski, odpowiadać rodzicom, pilnować wejścia i obserwować kilkunastometrową zjeżdżalnię, problemem nie jest już szkolenie. Problemem jest zbyt mała obsada. Procedura nie naprawi organizacji stanowiska, na którym pracownik fizycznie nie jest w stanie kontrolować wszystkich zagrożeń.

Szkolenie powinno kończyć się scenariuszem awarii, nie podpisem na karcie

Najbardziej użyteczna część instruktażu zaczyna się tam, gdzie typowe prezentacje BHP się kończą. Operator musi przećwiczyć sytuacje, które podczas imprezy wywołują presję: kolejka dzieci czeka na wejście, rodzice pytają o zwrot pieniędzy, a urządzenie trzeba właśnie zamknąć.

Pierwszy scenariusz to przekroczenie dopuszczalnej prędkości wiatru. Pracownik ma wiedzieć, kiedy blokuje wejście, w jaki sposób sprowadza użytkowników i kto podejmuje decyzję o ponownym otwarciu atrakcji. Nie może czekać na telefon do właściciela firmy, jeżeli próg bezpieczeństwa został już przekroczony.

Drugi scenariusz to utrata zasilania lub gwałtowny spadek ciśnienia. Operator powinien natychmiast zatrzymać wpuszczanie kolejnych osób, rozpocząć bezpieczne opuszczanie urządzenia przez użytkowników i zabezpieczyć strefę. Ponowne uruchomienie jest dopuszczalne dopiero po ustaleniu przyczyny i sprawdzeniu urządzenia.

Trzeci scenariusz to poluzowanie kotwy albo elementu mocującego. Takiej sytuacji nie naprawia się przy bawiących się dzieciach. Atrakcję trzeba wyłączyć, opróżnić zgodnie z procedurą i przywrócić prawidłowe mocowanie przed ponownym użyciem.

Czwarty to uraz użytkownika. Pracownik musi znać procedurę:

  • zatrzymania korzystania z urządzenia, jeżeli dalsza zabawa może pogorszyć sytuację,
  • wezwania osoby wyznaczonej do pierwszej pomocy lub rozpoczęcia pomocy w zakresie posiadanych umiejętności,
  • wezwania numeru 112, gdy sytuacja tego wymaga,
  • zabezpieczenia miejsca zdarzenia,
  • przekazania przełożonemu informacji potrzebnych do dalszego postępowania powypadkowego.

Po części praktycznej instruktor powinien zrobić krótki sprawdzian. Nie test w rodzaju „co oznacza skrót BHP”, tylko pytania decyzyjne: *anemometr pokazuje wartość powyżej limitu — co robisz? Jedna kotwa wyszła z podłoża — czy można dalej wpuszczać dzieci? Dmuchanie wyraźnie słabnie — jaka jest kolejność działań?*

Pracownik, który nie potrafi odpowiedzieć i wykonać procedury, nie powinien zostać dopuszczony do samodzielnego stanowiska. Podpis na karcie szkolenia nie naprawia braku umiejętności.

Odbycie szkolenia wstępnego dokumentuje się na karcie szkolenia wstępnego. Przy pracowniku etatowym trzeba również pilnować terminów szkoleń okresowych. Dla stanowisk robotniczych szkolenie okresowe przeprowadza się nie rzadziej niż raz na 3 lata, a jeżeli na stanowisku wykonywane są prace szczególnie niebezpieczne — nie rzadziej niż raz w roku. Pierwsze szkolenie okresowe pracowników należących do pozostałych grup niż osoby kierujące pracownikami powinno nastąpić w ciągu 12 miesięcy od rozpoczęcia pracy.

Nie oznacza to, że firma obsługująca sezonowo kilkanaście różnych atrakcji powinna czekać trzy lata, zanim przypomni procedury. Krótki instruktaż przed rozpoczęciem sezonu, po dłuższej przerwie, po zakupie nowej konstrukcji albo po zdarzeniu potencjalnie wypadkowym jest rozsądniejszy niż traktowanie ustawowego maksimum jak zalecanego harmonogramu.

Dobrym rozwiązaniem jest również prowadzenie prostej karty kontroli urządzenia. Przed otwarciem operator wpisuje lub potwierdza stan kotwienia, dmuchawy, przewodów, powierzchni urządzenia, strefy wejścia i wyjścia oraz pierwszy pomiar wiatru. W czasie imprezy zapisuje kolejne pomiary zgodnie z procedurą firmy. To zajmuje minuty, a po zdarzeniu pozwala odtworzyć, jakie były faktyczne warunki pracy.

Nie należy natomiast tworzyć dokumentacji dla samej dokumentacji. Formularz z 40 polami, którego operator mechanicznie odhacza bez patrzenia na urządzenie, daje gorszy efekt niż krótka, dobrze zaprojektowana lista obejmująca rzeczywiście krytyczne elementy.

Przed przygotowaniem programu szkolenia warto również zweryfikować dokumentację techniczną i stan samego urządzenia. Jeżeli brakuje instrukcji, oznaczeń, informacji o dopuszczalnych parametrach albo istnieją wątpliwości dotyczące jego bezpieczeństwa, samo szkolenie pracowników nie usuwa problemu. Więcej na ten temat na stronie: https://rzeczoznawca-dmuchance.pl

FAQ – szkolenie BHP operatora urządzeń dmuchanych

Czy zwykłe szkolenie BHP wystarcza do obsługi dmuchańca?
Nie. Pracownik powinien przejść instruktaż dostosowany do konkretnego stanowiska i nauczyć się bezpiecznej obsługi urządzenia w praktyce. Sam instruktaż ogólny nie przygotowuje do kotwienia, kontroli wiatru czy postępowania po zaniku zasilania.

Ile trwa instruktaż stanowiskowy?
Dla stanowiska robotniczego ramowy program przewiduje minimum 8 godzin lekcyjnych, czyli łącznie 360 minut. Czas i program trzeba dostosować do rodzaju pracy, przygotowania pracownika i występujących zagrożeń.

Czy nowy dmuchaniec oznacza konieczność ponownego instruktażu?
Jeżeli wprowadzenie nowego urządzenia zmienia warunki techniczne, sposób pracy albo występujące zagrożenia, pracownik powinien przejść instruktaż przygotowujący go do pracy w nowych warunkach. Zakres szkolenia może dotyczyć właśnie tych zmian.

Jak często pracownik obsługujący dmuchańce powinien przechodzić szkolenie okresowe?
Jeżeli jest zatrudniony na stanowisku robotniczym, szkolenie okresowe przeprowadza się co najmniej raz na 3 lata. Dla stanowisk, na których wykonywane są prace szczególnie niebezpieczne, minimalna częstotliwość wynosi raz w roku.

Czy operator musi mierzyć wiatr?
Przy eksploatacji dmuchańca na zewnątrz powinien znać limit określony dla urządzenia i kontrolować lokalne warunki za pomocą anemometru. Prognoza z aplikacji pogodowej nie mierzy podmuchu występującego właśnie przy urządzeniu.

Czy 38 km/h jest zawsze dopuszczalnym limitem pracy?
Nie. 38 km/h, czyli około 10,6 m/s, jest często wskazywaną wartością maksymalną dla urządzeń objętych EN 14960, ale producent konkretnego modelu może określić niższy próg. Wtedy obowiązuje niższa wartość.

Czy przy każdym dmuchańcu musi stać osobny operator?
Obsada musi zapewniać ciągły i rzeczywisty nadzór. Przy dużych konstrukcjach jedna osoba może nie być w stanie jednocześnie kontrolować wejścia, zjazdu, zachowania użytkowników i warunków pracy urządzenia. Liczbę osób ustala się więc na podstawie konstrukcji, instrukcji i oceny ryzyka, a nie według zasady „jeden pracownik na cały plac”.

Co powinno być sprawdzone przed pierwszym wpuszczeniem dzieci?
Najpierw stan urządzenia i kompletność kotwienia, następnie dmuchawę i zasilanie, strefę wejścia i wyjścia, przewody, wymagane zabezpieczenia oraz warunki pogodowe. Dopiero po zakończeniu tej kontroli można otworzyć atrakcję.

Jeżeli firma chce poprawić bezpieczeństwo od razu, pierwszą czynnością nie powinno być kupowanie kolejnego kursu online. Trzeba wziąć najczęściej używany dmuchaniec, jego instrukcję oraz kartę szkolenia stanowiskowego i sprawdzić, czy pracownik potrafi na miejscu wykonać pełne kotwienie, zmierzyć wiatr, wskazać granicę wyłączenia urządzenia i przeprowadzić procedurę po zaniku zasilania. Jeśli nie potrafi choć jednej z tych czynności, właśnie ten brak należy usunąć w pierwszej kolejności — zanim urządzenie ponownie zostanie udostępnione użytkownikom.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *